Podsekretarz stanu w MSWiA Błażej Poboży przekazał, że we wszystkich kinach studyjnych w Polsce ma być wyświetlany specjalny spot poprzedzający projekcję filmu "Zielona granica" Agnieszki Holland. Cały spot, który zostanie wyświetlony w kinach, został opublikowany jakiś czas temu na kanałach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Twórczyni nominowanych do Oscara „W ciemności” i „Europy, Europy”, a także „Obywatela Jonesa” i „Pokotu”, gromadzi tu najważniejsze wątki swojej twórczości: bierze na warsztat postać geniusza, obserwuje relacje człowieka z przyrodą, przygląda się wierze, która czyni cuda i po raz kolejny jest naszą przewodniczką po paradoksach XX wieku. A kreśląc zaskakującą Agnieszka Holland i operator Janusz Kamiński mają nominacje do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej Reklama REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund. Fast Money. Dzieło Agnieszki Holland "W ciemności" to laureat nominacji do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Obraz zachwycił krytykę filmową na całym świecie swoją odwagą, wymową, warsztatem i wspaniałymi kreacjami aktorów (wybitna rola Roberta Więckiewicza). Poruszający film autorki "Tajemniczego ogrodu" i nominowanego do Oscara dzieła "Europa, EuropaTrans Europa Express" został uhonorowany trzema statuetkami Polskich Nagród Filmowych – Orły oraz jest laureatem Złotej Żaby, Festiwalu Plus Camerimage. Leopold Socha (Robert Więckiewicz), Polak ze Lwowa przez ponad rok pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. Za pieniądze. Jednak to, co wydawało się okazją do zarobku, doprowadziło do powstania głębokiej więzi emocjonalnej pomiędzy Sochą a uciekinierami, ewoluując w heroiczną walkę o ludzkie życie. (opis dystrybutora) Nie ulega wątpliwości, że obecnie właśnie takie filmy, jak "W ciemności" Agnieszki Holland, to największa szansa polskiej kinematografii na Oscara. Fascynująca historia o potężnej, uniwersalnej wymowie, nośny temat Holokaustu i sceny, które szczególnie dla amerykańskiego widza (nieobytego ze wstrząsającymi opowieściami z czasów II wojny światowej) będą nie do uwierzenia. Czy zarazem to jednak film wielki?W ciemnościPolska/Niemcy/Kanada, dramatreż. Agnieszka Hollandwyst. Robert Więckiewicz, Kinga Preis, Agnieszka Grochowska, Maria Schrader, Herbert Knaupdystr. Kino ŚwiatAgnieszka Holland opowiada wspaniałą historię. Zanurzoną w morzu zła, ale jednocześnie poruszającą się po cienkiej granicy między złem a dobrem. Holland udanie rozkłada poszczególne akcenty, dba o szczegóły. Nie próbuje też niczego wyjaśniać, pozwalając opowieści mówić samej za siebie. Niestety, niemal cała wielkość jej filmu zawiera się w owej niezwykłej historii, dobrze już znanej choćby z książki "Dziewczynka w zielonym sweterku" Krystyny Chiger. Reszta to po prostu solidna, rzemieślnicza robota - z kilkoma wyśmienitymi sekwencjami i ukłonami do "Kanału" Andrzeja Wajdy. Film jest mocny, robi wrażenie, ale grzęźnie w dosadnej fizyczności, do której słabość Agnieszka Holland i Katarzyna Adamik wykazały już przy obrazie "Janosik. Prawdziwa historia". Dosadności oczywiście uzasadnionej, ale odbierającej filmowi wymiar metafory, emocjonalności, artystycznej symboliki. A co za tym idzie - pytania, które film stawia i zawiesza (na szczęście Holland nie dąży do prostych odpowiedzi) szybko się spłycają, zbyt zajmując widza nachalnością cielesności. Reżyserka nie uniknęła też schematów, zwłaszcza w obrazowaniu codzienności getta, a i postaw przypisanych prezentowanym w filmie nacjom. W dodatku jawnie używa półprawd - w zakończeniu filmu pojawia się zdanie, że na pogrzebie głównego bohatera byli tacy, którzy mówili, iż jego śmierć to kara za pomaganie Żydom. Gdyby chodziło o wydobycie pełni rzeczywistości, należałoby dodać, że byli tam również i tacy, którzy uważali go za filmu są jego wiarygodność (a prezentując przemianę prostego cwaniaczka w człowieka potrafiącego dokonać szlachetnych wyborów łatwo było ją zgubić) oraz dwie znakomite role - Roberta Więckiewicza i Kingi Preis. Takie połączenie naturalności i złożoności postaci to klasa światowa. Udanym zabiegiem było również pozostawienie bohaterom języków, którymi posługiwano się w przedwojennym i wojennym Lwowie (łącznie z gwarą). Bardzo to pomogło autentyczności obrazu - gdyby aktorzy mówili czystą polszczyzną, całość stałaby się po prostu sztuczna. Dodajmy do tego dobre zdjęcia Jolanty Dylewskiej i przyjemną dla lokalnego patriotyzmu świadomość, że dużą część filmu nakręcono w Łodzi i Piotrkowie Trybunalskim. Na pożyteczną wizytę w kinie to wystarczy. Na pozostanie w pamięci na zawsze to chyba jednak za mało. Sądząc po minach widzów wychodzących z pierwszych seansów "W ciemności” – nie byli na filmie swojego życia. Ale może z historią kanalarza Sochy i "jego Żydów” jest tak, że trzeba się z nią przespacerować, przespać. To nie jest weekendowe kino, o którym się zapomina po kwadransie. Tytułowa ciemność wyczarowana przez Jolantę Dylewską, jest głównym bohaterem tego filmu. Takim fizycznym bohaterem. Bardzo długie sekwencje scen w kanałach, zbliżenia twarzy umęczonych ludzi, rozbłyski latarek, klaustrofobiczne klimaty. To dominuje historię, która wydarzyła się we Lwowie w czasie II wojny światowej. Oto Polak, Leopold Socha, pracujący w kanałach pomaga ukrywającym się tam uciekinierom z getta. Najpierw za pieniądze, a potem kiedy Żydom skończyły się oszczędności i kosztowności – także bezinteresownie przynosił im jedzenie, potrzebne do przeżycia rzeczy, przeprowadzał w bezpieczniejsze kryjówki. Socha z cwaniaczka i złodziejaszka przemienia się w… no właśnie do końca nie wiemy w kogo. W człowieka? Czy ostatnie sceny, kiedy uwolnieni po 14 miesiącach wychodzą na słońce, a Poldek opowiada sąsiadom i przechodniom, że to są "jego Żydzi” nie sugerują, że bohater (którego oczami patrzymy na cała historię) właśnie odbiera swoją nagrodę? Czuje się lepszy! Rola Roberta Więckiewicza w filmie Agnieszki Holland faktycznie jest niezwykła. Zwłaszcza, że ostatnio mamy festiwal świetnych ról tego aktora (choćby "Baby są jakieś inne” i "Wymyk”, a zaraz będzie "Wałęsa”). Ale rewelacyjna jest też Kinga Preis. Jej bohaterka jest przysadzistą, zapracowaną kobietą. Ale bardzo ciepłą i kochającą swojego szalonego i moralnie błądzącego męża. To jedna z ważniejszych kobiecych ról – postać, która niezachwianie wie co jest dobre a co złe. Poldek i jego Wandzia to tak zwani prości ludzie. Kierują się impulsami, emocjami. Na tym zbudowano ten film. Wagi tym postaciom dodaje fakt, że ich los jest losem prawdziwych lwowian. A scenariusz powstał na podstawie powieści Roberta Marshalla "W kanałach Lwowa” i wspomnieniach 7-letniej wówczas Krysi Chimer, do dziś żyjącej w USA. Wypada trzymać kciuki za oskarową nominację, nawet jeśli po wyjściu z seansu nie do końca będziemy wiedzieć dlaczego "W ciemności” jest takie genialne. Dlaczego film, który chwilami się dłuży, przewidywanie przeplata sceny dramatyczne z kanału i z wojennego Lwowa i nie do końca wciąga w traumę i histerię uwięzionych ludzi - ma być obrazem ze światowej najwyższej półki. Trudno to porównywać ale "Kobieta samotna” tej reżyserki zrobiła na mnie większe wrażenie. A od nakręcenia koszmarnie dołującej historii listonoszki (Maria Chwalibóg) i inwalidy (Bogusław Linda) upłynęło 30 lat. PS. Z filmów konkurujących z obrazem Agnieszki Holland widzieliśmy na naszych ekranach irańskie "Rozstanie” Asghara Farhadiego, niemiecką "Pinę” Wima Wendersa i niebawem zobaczymy grecki "Attenberg” Athiny Tsangari. Wiadomo więc kogo trzeba pokonać.

recenzja filmu w ciemności agnieszki holland